30 kilogramów – Budowlana Lista Przebojów. #9

Panie i panowie, chłopcy i dziewczęta, ekhm ekhm… Niniejszym otwieram weekend!
Tak, wiem, sorry, że tak późno, a przecież wszyscy czekali. Ale czasem trzeba wyczekać, tak dla efektu.
Zatem po trzech zaliczeniach, miliardach godzin na uczelni, pomocy w wyprowadzce i wspaniałej przejażdżce pomarańczowym busikiem – oto jestem, z piwem w ręce i piosenką do Listy!
(więcej…)

Reklamy

Pięć prostych sposobów jak nie studiować budownictwa.

Być może jesteś jeszcze całkiem młodym człowiekiem, a będąc młodym wielu rzeczy się szuka. Zgubionych kluczy, długopisu albo życiowej drogi – jednak są sytuacje, gdzie nie pomoże Google Maps, a Krzysztof Hołowczyc nie jest w stanie podpowiedzieć Ci, czy lepiej za 20 metrów iść na prawo, czy jednak lepszym kierunkiem będzie sinologia.

(więcej…)

Studiowanie budownictwa w pięciu piosenkach

Na naszym blogu prowadzimy już zestawienie najlepszych piosenek luźno budowlanych, wybrałyśmy nawet dwa całkiem budowlane filmy. Jednak ja i Ef tak naprawdę nie jesteśmy jeszcze budowlańcami. Nie mamy jeszcze kasków ani porządnych butów ze stalowymi noskami. Naszych nazwisk nie poprzedzają trzy najpiękniejsze litery świata, a legitymacja nieokreślonej barwy wciąż jest bardzo aktualna.
Dlatego na dziś przygotowałam wyłowione moimi własnymi uszami zestawienie pięciu piosenek o studiowaniu budownictwa.

(więcej…)

30 kilogramów – Budowlana Lista Przebojów. #8

Aż się palę do napisania nowego posta. Dawno mnie tu nie było. I choć popularności i poczytności tego bloga daleko do wysokości Burdż Chalifa (raczej utrzymuje się gdzieś na poziomie ławki przed moim blokiem), to jednak pisanie jest wspaniałe i być może kiedyś będę mogła nazwać siebie mianem używanym przez niektórych niepotrafiących rysować, grać na instrumencie, mówić w wielu językach, konstruować wspaniałych wynalazków, tańczyć, pisać opowiadań/wierszy czy śpiewać, a nazywać się jakoś chcą – blogera. Na samą myśl rozgrzewam się do czerwoności.
(więcej…)

30 kilogramów – Budowlana Lista Przebojów. #7

Mam 21 lat. W moim życiu nie było do tej pory zbyt znaczących chwil. Do najbardziej znamienitych momentów należałby pewnie fakt, że ułożyłam puzzle,  nauczyłam się wszystkich stolic państw świata oraz obejrzałam Never say never bez dramatycznego skrzywienia na twarzy.

Grzebiący w moim życiorysie mogliby doszukać się również i faktów kompromitujących. Skrzętnie przeze mnie ukrywanych w zakamarkach mojego umysłu i pokoju. Mam jednak szczęście, bo bycie małym człowiekiem uwalnia od wszelkich podejrzeń i śledztw – dzięki temu nikt nie dowie się, że nie umiem zrobić budyniu.
(więcej…)